Wydrukuj tę stronę

1958 - 1971

 

 

>  1924 -  1944

>  1944 - 1958

 

 

>  1958 - 1971

>  1971 - 1975

 

 

>  1975 - 1981

>  1981 - 1986

 

 

>  1986 - 1991

>  1992 - 1998

 

 

1958 1971 1

1958 1971 2

1958 1971 3 

1958 1971 4 

1958 1971 5 

 

 

maj 1958 − kwiecień 1960: pierwszy pobyt na Zachodzie

W maju 1958, ze 100 dolarami stypendium Ministerstwa Kultury i Sztuki w kieszeni, wyrusza przez Wiedeń do Paryża. Poznaje środowisko paryskiej „Kultury”, zaprzyjaźnia się m.in. z Czesławem Miłoszem, Józefem Czapskim, Konstantym A. Jeleńskim, rozpoczyna podróżowanie po Francji i zwiedzanie romańskich i gotyckich katedr. W sprawach bytowych pomaga mu poznana w Paryżu Raymonde van Elsen. Podróżując, robi mnóstwo notatek oraz szkiców obiektów architektury i sztuki. Rysunki pełnią ważną funkcję w warsztacie literackim Herberta.

Od stycznia do marca 1959 przebywa w Anglii, gdzie zawiązuje się jego przyjaźń z Magdaleną i Zbigniewem Czajkowskimi. W czerwcu−lipcu 1959 podróżuje po Włoszech, m.in. przybywa na Festival dei Due Mondi w Spoleto. Robi notatki i planuje pracę o fascynacji kulturą śródziemnomorską. W Paryżu dużo czasu spędza w Bibliothèque Sainte-Geneviève na studiowaniu opracowań o architekturze i sztuce. W tym czasie kontakt z Herbertem nawiązuje Karl Dedecius, który przez długie lata będzie głównym tłumaczem jego poezji na język niemiecki i, wraz z Siegfriedem Unlseldem, dyrektorem Suhrkamp Verlag, jego „opiekunem” na niemieckim rynku wydawniczym.

Pod koniec kwietnia 1960 Herbert wraca do Polski.

 


Zamieszkałem w pobliżu katedry, na Wyspie Świę-tego Ludwika. Po kilku dniach, korzystając z ulgo-wych biletów niedzielnych, pojechałem do Chartres. Tutaj mój los amatora gotyku został przypie-czętowany. Korzystałem odtąd z każdej okazji, aby zrealizować szaleńczy plan zwiedzenia wszystkich francuskich katedr. Plan nie został oczywiście w pełni wykonany, ale zwiedziłem te najważniejsze: w Senlis, Tours, Noyon, Laon, Lyon, Châlons-sur-Marne, Reims, Rouen, Beauvais, Amiens, Bourges. Po tych wyprawach wracałem do Paryża jak z gór i zagłębiałem się w książki w bibliotece na Wzgórzu Świętej Genowefy. Z początku poszukiwałem na-iwnie formuły wyjaśniającej cały gotyk. To, co jest w nim zarazem konstrukcją, symboliką i metafizyką. Ale ostrożni uczeni nie dawali jednoznacznej odpowiedzi.

(Fragment eseju Kamień z katedry z tomu Barbarzyńca w ogrodzie)

 

1958 1971 6

1958 1971 7

1958 1971 8

1958 1971 9

 

 

 

 

kwiecień 1960 − lipiec 1963: pobyt w Polsce, krótkie wyjazdy zagraniczne

Intensywnie pracuje nad tomem szkiców Barbarzyńca w ogrodzie, czego efekty nie dają na siebie długo czekać: najpierw poszczególne eseje pojawiają się w czasopismach, by w grudniu 1962 ukazać się w wydaniu książkowym w Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik”.
W maju 1961 w Gdańsku otrzymuje Nagrodę Pierścienia wraz z tytułem Księcia Słowa, przyznaną za całokształt twórczości poetyckiej przez Radę Naczelną Związku Studentów Polskich.
W lipcu 1961 ukazuje się tom poezji Studium przedmiotu.
Również w roku 1961 odbywają się pierwsze inscenizacje utworów dramatycznych Herberta (Rekonstrukcji poety, Jaskini filozofów oraz Drugiego pokoju), które sam poeta określa jako „sztuki na głosy”.

W październiku 1961 odwiedza czeską Pragę na zaproszenie tamtejszego związku pisarzy.
Bierze udział w wieczorach autorskich organizowanych w wielu miastach Polski.

 

 

Piszę teraz książkę reportaży z Włoch i Francji, w „Tygodniku Powszechnym” ukazał się szkic o Orvieto, do którego wprowadziłeś mnie. Zaczynam już tęsknić za Sieną, Poitiers, Oxfordem i Montge-ronem. Co to będzie dalej Jezu, Jezu.
Bałagan i nadrealizm w życiu codziennym naszego kraju kwitnie i to jest chyba najtrudniejsze do zniesienia. Atmosfera paraliżująca, wszystkie poczynania twórcze toną w ogólnej niemożności. O ileż lepiej było w minionym okresie, o ile łatwiej pisać. Teraz diabły zeszły na psy postarzały się i jeśli już gnębią to bez odrobiny demonizmu.

(Fragment listu do Czesława Miłosza z 8 czerwca 1960)

 

Siedzę teraz w uroczej wiosce nad jeziorem Serwy, która nazywa się Sucha Rzeczka. Właśnie niepogoda na uwrociu opłakuje duże chłopskie georginie.
Podróżuję trochę po okolicy w poszukiwaniu śladów powstańców z 1863 roku. Mam zamiar o tym napisać książeczkę, bo to i wspaniała epoka, i bardzo polski epizod. [...] Ludzie tutaj dobrzy, jak to na wschodzie, marzycielscy, nieporadni. Przypomina mi to moje strony.

(Fragmenty listu do Jarosława Iwaszkiewicza z 23 sierpnia 1962, Sucha Rzeczka)

 

1958 1971 10

1958 1971 11

1958 1971 12

 

 

 

 

 

lipiec 1963 − listopad 1964: drugi pobyt na Zachodzie

Spragniony podróżowania, latem 1963 r. wybiera się do Wielkiej Brytanii, zwiedza wiele miejsc na Wyspach (głównie w Szkocji), wędruje śladami „Rzymian poza Rzymem”, rysuje i robi notatki do szkiców, zapisuje pomysły wierszy. W Londynie zaprzyjaźnia się ze środowiskiem polskich poetów skupionych wokół czasopisma „Kontynenty” oraz z poetami angielskimi (m.in. z Tedem Hughesem, byłym mężem Sylvii Plath).

1 listopada umiera mu ojciec. Rodzina – nie chcąc, by przerywał podróż – celowo powiadamia go o tym z opóźnieniem.

W grudniu 1963 przyjeżdża do Paryża. Otrzymuje tam Nagrodę Kościelskich, która podreperowuje jego finanse; utrzymuje się jednak głównie dzięki pomocy Konstantego A. Jeleńskiego, eseisty i krytyka związanego z Kongresem Wolności Kultury. W czasie tego pobytu dochodzi do jedynego spotkania (zaaranżowanego przez Olgę Scherer) autora Barbarzyńcy w ogrodzie z Witoldem Gombrowiczem.

Wykorzystuje nie najgorszą sytuację finansową i udaje się w podróż do Włoch (lipiec−sierpień 1964), skąd wyrusza na pierwsze spotkanie z Grecją (wrzesień−październik 1964). Plonem tej wyprawy, pogłębionej później studiami literatury przedmiotu, będą eseje, które złożą się na wydany dopiero pośmiertnie tom Labirynt nad morzem, a także Diariusz grecki.

 

 

Nie mam na razie żadnych planów; zatrzymałem się chwilowo u Jana Darowskiego […]. Pod koniec tygodnia przeprowadzę się do Zbigniewa Czaj-kowskiego 40, Crowshott Avenue Stanmore Midd-lesex. Do Francji przyjechałbym we wrześniu. Wszystko to jednak zależy od wizy i innych upiorności.
Chciałbym przede wszystkim odtajać. Londyn bardzo mi służy. Pada drobny deszczyk i przed domem w ogródku ruda Angielka wiesza bieliznę.

(Fragment listu do Czesława Miłosza z 16 lipca 1963)

 

Znów tłukę się po Europie. 6 tygodni spędziłem we Włoszech głównie na Sycylii poszukując śladów dziwnego królestwa Normanów, oraz między Tybrem a Arno ex re Etrusków. Największe wrażenie zrobiła na mnie Volterra zimne, ciemne i wietrzne miasto, wśród łysych pagórków z ogromnym szpi-talem wariatów i takimże więzieniem. Nocą łaziłem po trattoriach a w dzień po grobach. Przypijałem do Ciebie moje samotne wino. Będę o tym pisał, bo za to mi sypnęli hojni Amerykanie a wyznam że zawód strażnika starych kamieni zaczyna mi ciążyć. Za godzinę „białoskrzydła morska pławaczka” powiezie mnie z Brindisi do Pireusu. Dostałem wizę tylko na 5 dni (Franco mi odmówił), bo król nie lubi komunistów. Zupełnie mu się nie dziwię. Biednego Zygmunta Kubiaka — filologa klasycznego helleńskie UB przepędziło po dwu dniach pobytu u stóp Akropolu. Prawdę mówiąc boję się trochę tego zetknięcia z „cudem greckim”. Nie wiem czy nie lepiej mieć kraje zaludnione tylko przez wyobraźnię. I ta nie odpowiadająca mojej naturze kondycja turysty, który ślizga się po rzeczywistości jak kropla wody po szybie. Gdybyż chociaż we Włoszech kobiety były łatwiejsze i można byłoby się zakorzenić chociaż na chwilę. Do Paryża (jeśli przedłużą mi wizę w Atenach) wróciłbym z początkiem października, pewnie gdzieś około 6-go. Mniej więcej 2-go wyjadę przez Frankfurt i mój kochany Habsburski Wiedeń (gdzie mam coś gadać do Szkopów) droga prowadzi do mojej niepojętej Ojczyzny.

(Fragment listu do Czesława Miłosza z 6 września 1964)

 

1958 1971 13

1958 1971 14

 

 

 

 

 

 

listopad 1964 − październik 1965: pobyt w Polsce

Lata 1964−1965 okazują się przełomowe dla światowej recepcji twórczości Herberta: jesienią 1964 r. wychodzi wybór jego wierszy w przekładzie Karla Dedeciusa (Gedichte, Frankfurt n. Menem, Suhrkamp Verlag), a wiosną 1965 szeroko komentowany w prasie niemieckojęzycznej wybór szkiców z Barbarzyńcy w ogrodzie w przekładzie Waltera Tiela (Ein Barbar in einen Garten, Frankfurt n. Menem, Suhrkamp Verlag). Również w 1965 r. ukazuje się wybór jego poezji w języku szwedzkim w przekładzie Erika Lindegrena i Erika Mestertona (I stridsvagnens spår, Sztokholm, Bonniers) oraz wybór 18 wierszy w przekładzie Czesława Miłosza na język angielski w antologii Postwar Polish Poetry (Nowy Jork, Doubleday).

We wrześniu 1965 zostaje kierownikiem działu poezji obcej w redakcji „Poezji” (z funkcji tej zrezygnuje w roku 1968 na znak solidarności z usuniętym z redakcji Arturem Międzyrzeckim) oraz kierownikiem literackim Państwowego Teatru im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim, kierowanego przez małżeństwo Ireny i Tadeusza Byrskich.

 

 

Siedzę teraz w Kazimierzu Dolnym i staram się wymyślić coś o Etruskach. Właściwie nie jestem pewien, czy w ogóle istnieli.

(Fragment listu do Jerzego Turowicza z kwietnia 1965)

 

1958 1971 15

1958 1971 16

1958 1971 17

1958 1971 18 

1958 1971 19 

1958 1971 21 

1958 1971 20 

 

październik 1965 − sierpień 1971: trzeci pobyt na Zachodzie

25 października 1965 odbiera w Wiedniu prestiżową Österreichischer Staatpreis für Europäische Literatur (Internationaler Nikolaus-Lenau-Preis) za wybitne osiągnięcia w dziedzinie liryki. Do kwietnia 1966 przebywa w Wiedniu, gdzie intensywnie pracuje (pisze m.in. słynny wiersz Dlaczego klasycy, w swoich notatnikach szkicuje pierwsze wiersze z cyklu o Panu Cogito), zwiedza muzea. Prasa niemieckojęzyczna typuje go na kandydata do Nagrody Nobla (po latach powie w rozmowie z Markiem Oramusem, że sam rozsiewał o tym plotki, by być wydawanym na Zachodzie).
Na przełomie kwietnia i maja 1966 odbywa krótką podróż do Włoch (Bolonia), skąd przez Wiedeń wyrusza do Niemiec (Frankfurt–Stuttgart–Kolonia–Berlin–Hamburg), a stamtąd w połowie czerwca do Francji. Zamieszkuje w Antony pod Paryżem, gdzie zaprzyjaźnia się z Aleksandrem Watem. Lipiec 1966 spędza w Prowansji, a sierpień w Bretanii. Przez długie miesiące nic nie pisze – lekarze francuscy diagnozują chorobę afektywną dwubiegunową; w tym czasie dużą pomoc okazuje mu jego przyjaciel, poeta André Frenaud.

Odzyskuje siły i wiosną 1967 r. wznawia wojaże. W czerwcu 1967 podróżuje po Prowansji (gdzie spotyka się z rodziną Miłoszów), jedzie do Anglii (czer-wiec−sierpień 1967), by w lipcu wziąć udział w festi-walu poetów zorganizowanym przez The Poetry Book Society. Jadąc na obchody stulecia śmierci Baudelaire’a (Journées Baudelaire, Namur–Bruksela 10−13 paź-dziernika 1967), zatrzymuje się na tydzień w Holandii.

Spotkanie z malarstwem holenderskim da początek kolejnej wielkiej fascynacji Herberta. Jej uwieńczeniem będzie tom szkiców i apokryfów pt. Martwa natura z wędzidłem, pisanych w Niemczech w drugiej połowie lat 70.

Z Holandii udaje się z cyklem spotkań autorskich do Niemiec (m.in. Kolonia, Frankfurt n. Menem, Hamburg). W grudniu rozpoczyna pobyt w Berlinie, stamtąd jedzie do Paryża na ślub z Katarzyną Dzieduszycką (28 marca 1968 w konsulacie polskim), po czym zatrzymuje się z żoną na dłużej w Berlinie dzięki rocznemu stypendium Deutsche Akademische Austauschdienst (DAAD). Mieszkają wówczas u Klausa i Elisabeth Alschnerów.

W połowie czerwca 1968 leci do USA na zaproszenie Lincoln Poetry Center w Nowym Jorku, bierze udział w festiwalu poezji, następnie w spotkaniach autorskich, z Czesławem Miłoszem przemierza Kalifornię, potem już sam zwiedza m.in. Nowy Meksyk, Wielki Kanion, Santa Fe, Nowy Orlean.
W czerwcu 1968 zostaje członkiem-korespondentem monachijskiej Bayerische Akademie der Schönen Künste.

Rok 1968 jest ważny dla recepcji Herberta w obszarze angielskojęzycznym – w USA i w Anglii ukazuje się wybór jego wierszy w przekładzie Czesława Miłosza i Petera Dale Scotta (Selected Poems, Harmondsworth, Middlesex, Penguin Books).

Po powrocie do Berlina w sierpniu 1968 choruje; Krzysztof Penderecki proponuje mu pisanie librett do jego oper, ale praca na zamówienie okazuje się niemożliwa (efektem ich współpracy będzie jedynie wstęp do programu prapremiery Diabłów z Loudun, Hamburska Opera Państwowa, 20 czerwca 1969).
Na Wielkanoc 1969 roku jedzie do Polski w sprawach paszportowych i wizowych. W hotelu Metropol w Warszawie jest przesłuchiwany przez Służbę Bezpieczeństwa.

Na początku lipca 1969 jedzie po raz drugi na Festival dei Due Mondi w Spoleto (po raz pierwszy był tam w 1959). Zwiedza Rzym, Asyż, Perugię, Fano, Urbino, Rawennę, Ferrarę, Wenecję, Triest, Burano, Vicenzę, Weronę, Mediolan.

W listopadzie 1969 (w osiem lat po poprzednim tomie, tj. Studium przedmiotu) ukazuje się czwarty zbiór jego poezji – Napis.

W marcu 1970 znów pojawia się w Polsce, by załatwić sprawy wizowe i paszportowe. Następnie wyrusza przez Wiedeń do Berlina. 17−21 czerwca uczestniczy w pierwszej edycji festiwalu Poetry International w Rotterdamie (weźmie w nim udział jeszcze w 1976 i 1988), zwiedza muzea w Amsterdamie.

We wrześniu 1970 odlatuje z Berlina do Los Angeles, gdzie w roku akademickim 1970/1971 wykłada jako visiting professor w tamtejszym California State College.

Podczas pobytu w USA (państwo Herbertowie mieszkają w Pasadenie) powstaje zarys tomu Pan Cogito.

W czerwcu 1971 wraca do Europy. Po krótkim pobycie w Amsterdamie jedzie do Berlina, skąd 27 sierpnia wyjeżdża do Warszawy.

 

 

Wręczenie nagrody 25 X odbyło się bardzo uroczyście. Naprzód grano Chopina, potem przemawiał senior pisarzy austriackich i prezes PEN Clubu, potem Minister, potem ja, następnie aktor z Burgtheater czytał wiersze. Na koniec jedna z 3 sonat Mo-zarta. Wreszcie bankiet, Wypadło dobrze.
Od 26−28 siedziałem na zjeździe pisarzy. 29, czyli na urodziny, był mój wieczór autorski w pałacu Auersparg.

(Fragment listu do matki Marii z 5 listopada 1965, Wiedeń)

 

Przed samym wyjazdem objąłem dwie posady (pierwsze od 1955 roku). Jedna to „dramaturg” oczywiście Tadeuszów Byrskich w Gorzowie Wielkopolskim dość okropnym miasteczku ze stylonu chamstwa i alkoholu. Jest to posada-fikcja; mam jako „ten z Warszawy” umacniać pozycję dzielnych i niestrudzonych Tadziów. Jak wiesz kochają Ciebie bardzo i czasem urządzamy gadane orgie miłosne na Twój temat. Tadziowie bardzo ciężko walczą. Niestety w Gorzowie siedzieć nie mogę, ale w miarę sił będę im pomagał póki dechu w piersiach.
Druga posada jest w miesięczniku „Poezja”, który wyjdzie gdzieś koło Nowego roku.

(Fragment listu do Czesława Miłosza z 12 listopada 1965, Wiedeń)


Od dwu tygodni zwiedzam Wiedeń wyłącznie póź-nym wieczorem, kiedy idę na pocztę. Mam jednak dość sił, a jakoś robota leci.
W maju najprawdopodobniej pojadę do Paryża.

(Fragment listu do matki Marii z 1 kwietnia 1966, Wiedeń)

 

Dzisiaj wróciłem z Niemiec po długiej i wyczerpującej podróży. [...] Ostatnio pracowałem dość dużo, skończyłem szkic o Akropolu, napisałem kilka wier-szy, przetłumaczyłem 2 eseje i kilkanaście wierszy do pisma „Poezja”, w którym to piśmie jestem nie-obecnym redaktorem.

(Fragment listu do matki Marii z 20 grudnia 1966, Antony)

 

Bardzo krótko popasałem w La Messuguière, ale obejrzałem trochę ten kawałek ziemi, który Aleksander wprowadził do poezji polskiej. Teraz będzie tutaj zjazd matematyków, więc co ma robić tu człowiek, który ledwo potrafi liczyć sylaby. Jadę do Le Lavan-dou, bliżej morza. Z Czesławem [Miłoszem] bardzo czule i serdecznie wspominamy Was.

(Fragment listu do Oli i Aleksandra Watów z 4 czerwca 1967, Le Lavandou)

 

Jestem teraz w Berkeley, gdzie pojutrze będę czytał a potem jadę do Los Angeles i też będę grał na gęśli. Żyję trochę jak we śnie, a teraz mgła wielka idzie od oceanu. Chciałbym już być gdzieś w domu, ale gdzie jest mój dom. Zmęczony jestem potężnie tułaczką, a chciałbym jeszcze coś dobrego zrobić i nie zawieść oczekiwań.
Dziękuję bardzo za informacje o redakcji. Jednocześnie wysyłam list do prof. Jakubowskiego prosząc go o skreślenie z listy członków redakcji. Myślę, że sformułowałem to zgrabnie dodając jednocześnie że na moją decyzję wpłynął fakt opuszczenia redakcji kolegów A.M. T.K. M.G. z którymi byłem blisko związany.

(Fragment listu do Artura i Julii Międzyrzeckich z 8 lipca 1968)

 

Z Ameryki widziałem dość dużo. Poznałem nieźle Nowy Jork, który podobał mi się, i Kalifornię, która była wspaniała, góry płowe i ocean, i sekwoje (rąbnąłem o tem mały wierszyk). Potem był Wielki Ka-nion, jak 100 tysięcy katedr, tylko głowami w dół. Zbierałem kamienie i jeździłem na mule do dzikiej rzeki Kolorado, przez którą chciałbym kiedyś z Wami przepłynąć. Nowy Meksyk, Santa Fe i Nowy Orlean, który podobał mi się najbardziej z amery-kańskich (a właściwie jest to francuskie) miast, wreszcie Washington i trochę Nowej Anglii.
W Los Angeles miałem występ (razem było tego 8 sztuk) na uniwersytecie. Zaproponowali mi, abym tam przyjechał na rok. Przysłali papiery, więc chyba się zdecyduję. Muszę się teraz porządnie wziąć za angielski i przygotować coś do gadania. Będzie to na pewno duży wysiłek, ale zrobię wszystko, żeby na razie nie wracać do Gomułkowa.

(Fragment listu do Magdaleny i Zbigniewa Czajkowskich z 4 września 1968, Berlin)

 

Za parę minut ruszam z odczytami do Hamburga Kolonii i Frankfurtu. Pracuję jak widzisz nad Niemcami choć to element ciężki. Dla Bondy’ego mam napisać szkic o stosunkach polsko-niemieckich, uf. A jeszcze ciągnę szkice i mam napisać słuchowisko. Jak widzisz żyję podle to znaczy jak literat.

(Fragment listu do Czesława Miłosza z 18 czerwca 1969, Berlin)

 

Ja będę siedział w Berlinie do wiosny-lata przyszłego roku; poczem jadę za ocean do Los Angeles zara-biać gadaniem o poezji, czego strasznie nie lubię, ale z samego brzękania na strunach żyć nie można – i umiera się jakoś długo.
A śmierć nas osacza, ostatni rok był fatalny – Wie-rzyński, Zawieyski, Hłasko, Gombrowicz. Tydzień temu pochowaliśmy Naszą Drogą Przyjaciółkę (żonę Mrożka Marę).

(Fragment listu do György Gömöriego z 18 listopada 1969, Berlin)

 

Wykładałem dramat i poezję europejską XIX i XX wieku. Szybko oswoiłem się z tym, że większość moich studentów nie wie nic o Ibsenie, Czechowie czy Strindbergu, Rimbaudzie czy Rilkem. Był to zdrowy, zimny tusz na moje europejskie zarozu-mialstwo. Zaczynałem więc „od pieca”, nie od lite-ratury, ale od geografii, historii, prądów społecz-nych, filozoficznych... Nie było to niezgodne z moim przekonaniem, gdyż sądzę – jak to wyraził polski współczesny filozof – że „humanistyka powinna ukazywać całość rzeczywistości oglądanej trzeź-wym spojrzeniem z perspektywy dróg prowadzą-cych ku wartościom, dla których żyć warto”.

(Fragment rozmowy ogłoszonej w miesięczniku „Ameryka”, 1973)

 

>  1971 - 1975